"Stephen King. Instrukcja obsługi" Robert Ziębiński - opinia

To było bardzo dobrze wydane 20 złotych, bo tyle zapłaciłam za egzemplarz opisywanej poniżej książki. Nie jest to więc opinia pisana we współpracy barterowej, ani żadnej innej.

Na książkę Ziębińskiego trafiłam w grudniu zupełnym przypadkiem na Instagramie, niestety nie pamiętam już u kogo ją widziałam. A szkoda. Podziękowałabym tej osobie, bo to naprawdę całkiem fajna publikacja. Szczególnie, jeśli trochę się Kinga zna.


„Stephen King. Instrukcja obsługi” Robert Ziębiński


Stron: 624
Gatunek: nauka o literaturze (przynajmniej tak widnieje na portalu Lubimy Czytać)
Wydawnictwo Albatros

*** *** ***

W opisie prócz chwytliwych pytań (np. Co łączy Stephena Kinga z księżną Dianą? Co mają ze sobą wspólnego młotek, pornosy i jego opowiadanie?) znajduje się również bardzo trafne określenie tej pozycji. A mianowicie: „(…) to najpełniejszy przewodnik po twórczości Stephena Kinga dostępny na polskim rynku”.

I tym właśnie była dla mnie ta publikacja. Przewodnikiem. Niekoniecznie instrukcją obsługi. Choć na temat tego określenia warto przeczytać kilka zdań od autora umieszczone przed właściwym wstępem. Warto zwrócić uwagę na ważne słowo użyte tam przez Ziębińskiego: swoista, które zmienia perspektywę. Niemniej dla mnie osobiście to nadal pozostaje przewodnik, tudzież kompendium o twórczości i ekranizacjach Kinga.

*

Robert Ziębiński przy omawianiu poszczególnych powieści czy opowiadań serwuje pewną dozę analizy. Z całą pewnością jest to atrakcyjne. Dla mnie było, bo poszerzyło nieco horyzonty dotyczące utworów, które czytałam, bądź w jakiś sposób kojarzyłam. Nie da się ukryć, że znając pewne szczegóły z życia autora podchodzi się inaczej do stworzonych przez niego dzieł. Szuka się między wierszami to, co zawarł tam świadomie bądź nie.

Nie do końca przypadł mi do gustu pewien autorytaryzm Ziębińskiego w przypadku opinii. Co prawda na początku nie odczułam tego tak bardzo. Być może wynikało to z faktu, że dawkowałam sobie przyjemność czytania tej książki i nie rzucało się tak bardzo w oczy – czytałam niewielkie partie czasem codziennie, czasem z kilkudniową przerwą. Dopiero drugą połowę przeczytałam w krótkim czasie. Tłumaczyłam sobie, że może coś źle odebrałam.

Ale gdy trafiłam na zdania: Trudno uwierzyć, ale są ludzie, którzy uznają Wielki marsz za najlepszą powieść Kinga. Od razu rozwiejmy tę wątpliwość. Nie jest najlepsza zatrzasnęłam książkę i chwilowo odpuściłam lekturę. I żałowałam, że nie zaznaczałam wcześniej tych miejsc, w których odniosłam wrażenie, że autor mówi mi co jest dobre, a co nie.

No okej. Przyznaję. Nie czytałam wspomnianej powieści. Z grubsza wiem o czym jest. Ale co złego jest w tym, że ktoś uznaje tę powieść za najlepszą? Moim zdaniem nic. Niech sobie każdy lubi co chce. I nikomu nikt nie musi udowadniać, że się myli.
 
*

Robertowi Ziębińskiemu nie sposób odmówić lekkiego pióra i bardzo przyjemnego prowadzenia narracji z czytelnikiem.

Odnosiłam co prawda wrażenie, że powtarzają się, niektóre określenia, ale odpuściłam sobie czytanie z ołówkiem i znacznikami. Przy tej publikacji chciałam się po prostu dobrze bawić, poszerzyć wiedzę, a jeśli się uda to nabrać ochoty na ponowne czytanie ulubionych powieści Kinga (mam takich kilka, ale o nich prawdopodobnie zrobię osobny wpis), a może i sięgnięcie po te, które pominęłam z różnych powodów.

Był jednak taki moment, gdy po raz kolejny po głowie tłukła mi się myśl: ale to już było.

*

No dobrze, ale co tam właściwie znajdziecie. 

Pomyślałam, że fajnie byłoby wspomnieć o konstrukcji. O okładce nie będę się wypowiadać, natomiast przygotujcie się na dużo koloru niebieskiego. Lubię ten kolor, serio, co za dużo to niezdrowo.

Wstęp jest długi i koniecznie trzeba go przeczytać, żeby sobie przybliżyć nieco życiorys Stephena. Będzie tam między innymi o początkach pisarza w branży, jego pasji i potrzebie pisania oraz demonach, jakie przez wiele lat go dręczyły, a także motywacjom, które kierowały autorem do pokuszenia się napisania tego kompendium.

Później następuje podział na części poświęcone między innymi powieściom, opowiadaniom, pisarskim alter ego Kinga Richardowi Bachmanowi, cyklowi Mroczna Wieża (tę część napisał kolega po piórze Ziębińskiego, Łukasz Radecki), publikacjami non-fiction czy opowiadaniami, które wylądowały w różnych antologiach.

Pomiędzy tym znajdują się urozmaicenia w postaci wywiadów (ten z Robertem McCammonem, autorem m.in. „Łabędziego śpiewu”, „Magicznych lat” czy wydanemu niedawno cyklowi z Matthew Corbettem jest arcyciekawy, nieco odsłania kulisy rynku wydawniczego i sławy Kinga), czy wypowiedzi na temat twórczości Kinga osób znanych z polskiego rynku wydawniczego (np. Katarzyna Puzyńska, Jakub Małecki).

Jednego mi zabrakło. Po obszernym wprowadzeniu, nie dostajemy słowa zamknięcia, tylko od razu podziękowania. Szkoda.

Och i jeszcze jedna ważna rzecz. Jeśli nie przepadacie na małymi literkami to bardzo mi przykro, ale najważniejsze partie tekstu źle się czyta, właśnie ze względu na drobny druk. To poważny mankament, tym bardziej, że sporo tu wolnego miejsca, a na nazwy rozdziałów nie szczędzono wielkości. Wygląda to fajnie, nie zaprzeczam, ale w czytaniu jest mało wygodne.

*

Robert Ziębiński poświecił mnóstwo czasu na opracowanie tego zbioru i zawarł w nim ogrom interesująco podanej wiedzy o Królu Horroru. Mimo nieco drażniących mnie momentów przeczytałam tę książkę z ogromną przyjemnością i naprawdę cieszę się, że mam ją w swoich zbiorach.

Polecam każdemu kto lubi twórczość Kinga i chce się o nim samym, jak i o jego licznych utworach (a także ekranizacjach) dowiedzieć czegoś więcej. Poznać okoliczności powstawania konkretnych utworów, często zawierający również kontekst społeczny czy polityczny.

Na minus (i to ogromny, większy niż jakieś powtórzenia i narzucanie opinii) jest mała czcionka, bardzo niekomfortowa w czytaniu.

Dla mnie to pierwsza publikacja tego typu, więc zdaję sobie sprawę, że brak mi materiału porównawczego. "Stephen King. Instrukcja obsługi" dała mi dużo frajdy. A jeśli kiedykolwiek do niej jeszcze wrócę zaopatrzę się w znaczniki i karteczki ;)  

Moja ocena 7/10



Komentarze