[BOOKTOUR] "Agnes Sharp i morderstwo w Sunset Hall" Leonie Swann - opinia

 „W swoim życiu rozgryzała już wiele rzeczy – dlaczego więc nie miałaby rozgryźć również tej jednej, późnej, ale dziwnie osobistej historii?”

„Agnes Sharp i morderstwo w Sunset Hall”
Leonie Swann

Cykl: Śledztwa Agnes Sharp (tom 1)

Stron: 432

Gatunek: kryminał

Grupa Wydawnicza Relacja

Opis (wstawiam, bo jest krótki i treściwy):

Agnes Sharp i grupa ekscentrycznych seniorów próbują rozwiązać zagadkę jednego morderstwa, jednocześnie ukrywając drugie. W przeszłości byli szpiegami, tajnymi agentami, zajmowali się najpoważniejszymi przestępstwami, teraz mierzą się z nieudolnymi przestępcami, zepsutą windą… i własnymi mrocznymi sekretami.

*** *** ***

Powiem tak: nie spodziewałam się tego, co dostałam.

Liczyłam na kryminał, którego bohaterami są ekscentryczni staruszkowie i rzeczywiście to dostałam. Ale Leonie Swann podarowała mi coś więcej. Dostałam historię, która skłania do przemyśleń, ciekawi i wciąga, a do tego napisana jest niezwykle bogatym językiem. A do tego niczego nie podaje na tacy, tylko w oryginalny sposób pokazuje poprzez zachowania, wspomnienia czy opisy.

*

Powieść zaskoczyła mnie dynamizmem. Należy pamiętać, że bohaterami są staruszkowie, w dużej mierze obdarzeni starczymi bolączkami (np. Agnes ma chore biodro, Winston jeździ na wózku, Marszałek miewa – nazwijmy to – zaćmienia, ale na moje to początki jakiejś demencji).

Zdecydowanie nie można się nudzić przy lekturze. Dodatkowo autorka świetnie wyważyła dialogi, akcję i opisy, przy czym w fantastyczny, naturalny sposób wplotła osobiste dramaty, niektórych bohaterów. Pewnych rzeczy można się domyślić (niekiedy nawet bardzo szybko), w pewnych kwestiach snuć błędne przypuszczenia, po to, by finalnie dać się zaskoczyć rozwiązaniem.

*

To była bardzo, ale to bardzo oryginalna książka. Dawno nie czytałam niczego napisanego takim językiem. Momentami miało być zabawnie, tutaj jednak moje poczucie humoru nie współgrało, ale nie przeszkadzało mi to w czytaniu, bo w sumie nie nastawiałam się na komedię kryminalną.

Oczekiwałam fajnej historii kryminalnej, ekscentrycznych bohaterów, których mogłabym polubić i spędzić miło kilka godzin. Bawiłam się super. Dawałam się ponieść szalonym niekiedy przypuszczeniom Agnes, z zainteresowaniem odkrywałam kolejne puzzle z jej przeszłości i kibicowałam całej gromadce dziarskich staruszków, którzy postanowili wziąć los w swoje ręce.

I nawet w ostatnim rozdziale autorka potrafiła wywieść mnie w pole…

Świetną książką rozpoczęłam 2025 rok. Przeczytałam ją dzięki udziałowi w booktourze zorganizowanym przez Kryminał na talerzu.

Moja ocena 7/10

Cytaty:

Ciężko było powiedzieć, jak długo trwała jej paniczna, cicha ucieczka. Parę sekund. Małą wieczność. Ale nagle dwie ręce złapały ją za ramiona. Dwie kolejne objęły za biodra i popchnęły w tył, na wózek, wózek inwalidzki. Ktoś narzucił na nią koc i zapiął pasem. Wszystko wydarzyło się błyskawicznie.

Oczywiście, wszyscy wiedzieli kim są – to ci hippisi z Sunset Hall – i wszyscy słyszeli już dzikie plotki na ich temat. Złościły ją te plotki. Czego ci ludzie oczekiwali? Orgii? Fajny by było! Tymczasem oni cieszyli się, jeśli wszyscy mieli w ustach trzecie zęby, a w domu nie brakowało papieru toaletowego.

W swoim życiu rozgryzała już wiele rzeczy – dlaczego więc nie miałaby rozgryźć również tej jednej, późnej, ale dziwnie osobistej historii?


 

Komentarze