"Magiczny kompas" praca zbiorowa - opinia

Dzięki współpracy barterowej z Wydawnictwem Nie Powiem miałam możliwość przeczytania egzemplarza papierowego antologii "Magiczny kompas" i napisaniu o nim kilku słów opinii. Bardzo dziękuję za zaufanie. To była iście magiczna przygoda.

„MAGICZNY KOMPAS”

Sandra Czoik, Justyna Chmiel, Ewelina Domańska, Paulina Grabara, Ewa Gralla, Natalia Hermansa, M.W. Jasińska, Anette Lievre, Ewa Maciejczuk, Camille O'Naill, Daria Smolarek, Paula Uzarek


Stron: 324
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Nie Powiem

*** *** ***

Zbiór składa się z 12 opowiadań, 12 autorek - spis jak zwykle umieszczę na końcu opinii (tym razem o każdym postarałam się napisać parę słów). Każda z historii dzieje się w innym zakątku świata, każda jest więc unikalna i ma swoją specyficzną aurę.

Wewnątrz znajdziecie mapę świata, na której znalazły się znaczniki, w jakich częściach świata dzieje się akcja poszczególnych opowiadań. Jednakże sami musicie sobie zlokalizować co to za kraj i której historii dotyczy.

Początkowo czułam frustrację z tego powodu, ale ostatecznie miałam z odgadywania niezłą zabawę (choć wymagała ona odrywania się od czytania i pogrzebania w sieci za informacjami). Czasem to nie było wcale takie proste zadanie (odgadywanie, a nie szukanie) i w jednym przypadku pomyliłam się przy typowaniu - dopiero inne opowiadanie naprowadziło mnie na właściwy trop.

Ponieważ to fantastyczna antologia umieszczone w niej tej teksty mają w sobie aspekt magiczny. Czasami to zaledwie akcenty, fantastyczne postaci albo doświadczania niezwykłych rzeczy. Przede wszystkim jednak są to opowieści o ludziach, namiętnościach, wyborach i ponoszeniu ich konsekwencji. Nie brak tu motywów poświęcenia, ale w większości głównym motorem napędowym są mniej lub bardziej wyeksponowane wątki miłosne.

*

Poziom opowiadań jest bardzo wyrównany i każde z nich czytało się płynnie, mimo że ich treść w różnym stopniu przypadła mi do gustu.

Długo wahałam się czy o każdej historii mówić kilka słów i czy nie skupić się tylko na tych, które zrobiły na mnie szczególne wrażenie. Myślę jednak, że warto poświęcić im uwagę, dziewczyny wykonały kawał dobrej roboty.

Kolejność opowiadań, o których opowiadań jest taka sama jak w książce.

"Renifer" Ewy Gralli zaskoczył mnie baśniowym klimatem. Dzieje się na Północy i w przypadku tego opowiadania początkowo błędnie wytypowałam lokalizację. Jest krótkie, przejrzyste i skondensowane. Czuć w nim mroźny surowy klimat. To opowieść o bolesnych konsekwencjach podjętych decyzji i odwrócenia się od wyznawanych zasad po zachłyśnięciu się zdobyczą współczesności.

"Chaos kontrolowany" Darii Smolarek w mojej zapisał się barwami (nie pytajcie, nie wiem dlaczego tak się zadziało). Miało potencjał na coś dużo bardziej komediowego i nie ukrywam, trochę się tego spodziewałam. Od początku też wiedziałam do czego finalnie prowadzi. Chińskie wtrącenia, które wymuszały na mnie zerkanie do przypisów na dole strony bardzo wybijały mnie z czytania.

"Kelpie" Eweliny Domańskiej pozwoliło mi poznać demona, o którym chyba wcześniej nie słyszałam. Bardzo mi się podobała ta historia. Miała w sobie wszystko co lubię: rodzinne sekrety i mrok. Tutaj bardzo kręciłam nosem na zbyt szybko rozwijającą się relację Ailidh i Chrisa - nie kupuję go zupełnie, ale poza tym było świetnie. Chętnie przeczytałabym to w formie dużo bardziej rozbudowanej.

"Święte pustki" Pauli Uzarek ma surowy pustynny klimat. Jest tu zaledwie trójka bohaterów i to z ich perspektywy prowadzona jest narracja. Dzięki temu lepiej poznajemy ich emocje i motywacje. Mimo to trudno było mi nawiązać więź z bohaterami. W przypadku tej historii identyfikacja miejsca akcji nie była zbyt prosta i musiałam sięgnąć do Google.

"Początek i koniec" Sandry Czoik kupiło mnie przede wszystkim humorem i lekkością narracji. Relacja Nanooka i Anuri rewelacyjna i właściwie nie potrzebowałam niczego więcej. Wydaje mi się, że bohaterka nieco za szybko zaakceptowała swoje przeznaczenie, ale czytało mi się to tak dobrze, że ta myśl przyszła mi dopiero jakiś czas po lekturze. Plus za to, że choć to historia o przeznaczeniu i wielkiej miłości nie czułam nachalności tego wątku.

"Naznaczeni przepowiednią" Ewy Maciejczuk ma całkiem ciekawy pomysł na świat wykreowany. Zaskoczyło mnie zakończenie i wybór dokonany przez główną bohaterkę, Emmę. Patrząc na pierwsze spotkanie bohaterów ich szybko rozwijająca się relacja nie była dla mnie zbyt wiarygodna. 

"Pieśń Czarnego Lasu" M.W. Jasińskiej ma mroczny, oniryczny baśniowy klimat i opiera się na legendzie o królu wróżek. Trochę obawiałam się, że wątek romantyczny wyjdzie na prowadzenie, ale miło się zaskoczyłam.

"Wilcza pieczęć" Pauliny Grabary to według mnie opowiadanie najbardziej fantasy i najbardziej przygodowe. Jest dynamicznie, momentami brutalnie, a odliczanie wprowadza element niepokoju.

“Serce z lodu” Justyny Chmiel było tak bardzo “moje”... Z tego byłby świetny horror. Co prawda trochę tu niedopowiedzeń i niejasności. Ilość postaci jak na tak krótki tekst była odrobinę przytłaczająca, ale finalnie bardzo mi się podobało. Był mrok, tajemnica, angażująca konstrukcja i więcej mi nie potrzeba. Nie było zaskakująco, ale i tak to jedno z kilku ulubionych opowiadań z tego zbioru.

✨ “Kitsune” Natalii Hermansy najbardziej ze wszystkich dotknęło mnie emocjonalnie. Autorka mistrzowsko oddała zgorzknienie, rozgoryczenie i osamotnienie głównej bohaterki, Mayumi. Wszystko mi się tutaj spinało: styl, klimat i emocje. Długo nie domyślałam się, w którą stronę zmierza fabuła, a zakończenie mnie zaskoczyło.

”Droga, którą nicią tkamy…” Camille O’Naill troszkę znudziło mnie wprowadzeniem, za to bardzo spodobał mi się pomysł na powiązanie ze sobą dwójki bohaterów. Wybranie miejsca akcji również bardzo na plus, choć biorąc pod uwagę debiutancką powieść tej autorki (swoją drogą polecam serdecznie „Sucinum”) nie było wielkim zaskoczeniem.

“Przepłyń dla mnie jezioro” Anette Lievre głównie skupia się na trudnych małżeńskich relacjach. Bohaterowie wzbudzają emocje i są świetnie napisani (szczególnie Jowita - rany jaka ta dziewczyna była irytująca). A zakończenie? Bardzo zaskakujące – mam tu na myśli Krzysztofa.


Moje ulubione opowiadania z “Magicznego kompasu”? 

“Kitsune” Natalii Hermansy. Za emocje i klimat.
“Początek i koniec” Sandry Czoik. Za humor i lekkość.
“Serce z lodu” Justyna Chmiel. Za pomysł i potwora.

*

“Magiczny kompas” będzie idealną pozycją dla osób, które lubią krótkie formy, magiczne klimaty i wątki romantyczne. 

Niekoniecznie wszystkie teksty podobały mi się tak samo, czasem wywróciłam oczami na użyte określenia, czasem kręciłam nosem na nazbyt szybko rozwijające się relacje. Niemniej spędziłam z tą antologią bardzo przyjemne chwile i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś w moje ręce trafi kolejny zbiór opowiadań od tych autorek.

Moja ocena 8/10.

Komentarze