"Pod powierzchnią" Diana Urban - opinia

Na ten tytuł miałam ochotę od momentu zapowiedzi.
Paryskie katakumby i zaginione nastolatki. Kuszący zestaw, któremu nie mogłam nie ulec.
Kiedyś oglądałam horror, którego akcja działa się w tym miejscu i chociaż sam film nie miał jakiejś szczególnie wartościowej fabuły, to jednak te tunele pełne kości i czaszek zrobiły na mnie ogromne wrażenie.

Miałam pewną obawę, czy "Pod powierzchnią" Diany Urban nie będzie przypadkiem podobnym utworem. Podobny był jedynie w kwestii błądzenia w mrocznym labiryncie korytarzy. Poza tym dostałam inną historię.

Książkę przeczytałam korzystając z abonamentu Legimi.

„POD POWIERZCHNIĄ”
Diana Urban

Stron: 408
Gatunek: thriller młodzieżowy
Wydawnictwo Young

*** *** ***

Bohaterami są młodzi ludzie, nastolatkowie w ostatniej klasie liceum, którzy wybierali się na wycieczkę do Paryża. Jedna nieprzemyślana decyzja pociąga za sobą kolejne, co prowadzi do tragedii.

Dylematy i problemy młodzieży skupiają się głównie wokół tematów szkolnych, koleżeńskich relacji oraz pierwszych miłości. "Pod powierzchnią" będzie więc świetnym wyborem dla tej grupy wiekowe, ale także i osoba w moim wieku powinna się nieźle bawić. Ja bawiłam się wyśmienicie, ale też nie miałam jakichś wielkich oczekiwań prócz ciekawej fabuły.

A ta wciągnęła mnie zaskakująco mocno. Przyczyniły się do tego lekkość pióra autorki, spory dynamizm, a także krótkie rozdziały. Zdarzały się co prawda nużące momenty, wtedy nie wczytywałam się w tekst jakoś szczególnie.

Główną narratorką jest Ruby. W nieco mniejszym, choć równie istotnym stopniu śledzimy perspektywę Seana - przyjaciela Ruby, który walczy o odnalezienie dziewczyny. Jego segmenty, dziejące się na górze doskonale równoważą wydarzenia z dołu, dają pewne wytchnienie od mroku i przerażającej sytuacji, w jakiej znalazły się dziewczyny. Miejscami jest naprawdę niepokojąco, dramatycznie, a niektóre sceny wręcz ocierają się o grozę.

Z największym zaangażowaniem śledziłam rozdziały Ruby. Autorka nie skupiała się tylko na problemie jakim było zagubienie w plątaninie korytarzy, ale też na sprawach, które ciążyły bohaterkom jeszcze sprzed wyprawy do Paryża (wspomniane wyżej koleżeńskie relacje), a które (jak można się domyślić ) znalazły tu swoje rozstrzygnięcie. Pewnym zaskoczeniem był wątek najbliższej przyjaciółki Ruby.

*

„Pod powierzchnią” Diany Urban czytało mi się rewelacyjnie. Od momentu, gdy dziewczyny trafiły do katakumb wręcz trudno było mi oderwać się od lektury. Delikatny wątek romantyczny – sam w sobie słodki i rozczulający – niekoniecznie był mi potrzebny w tej historii, ale spędziłam w tym tytułem naprawdę przyjemne godziny. Moja wewnętrzna nastolatka była zachwycona.

Moja ocena 8/10

Komentarze