"Mrok we krwi" Paweł Kopijer - opinia

Witajcie :)


"Mrok we krwi" Pawła Kopijera to powieść, która co i rusz przewija mi się po tablicy na Facebooku. Pierwszy raz sięgnęłam po nią z ciekawości, co też wymyślił polski autor i czy mi się spodoba, na tyle, by zostać przy tej serii. 

Drugi raz sięgnęłam po nią, bo nie skończyłam za pierwszym razem (tak, zdarza mi się przerywać czytanie, w tamtej sytuacji nie czułam się "w obowiązku" by ją skończyć, dlatego została przeze mnie porzucona),ale co ważniejsze brałam udział w booktourze organizowanym z tym tytułem. Przyznam się, że zaczynając ponownie, liczyłam na zmianę mojego nastawienia do tej książki - sami wiecie nie porzuca się książki, przy której coś Was trzyma, cokolwiek by to nie było. Jaka była ta druga podróż do Dwuświata? Przekonacie się z poniższej opinii.

Dziękuję Andżelice z bloga Czytam dla przyjemności za możliwość udziału w zabawie. Jeśli lubicie taką formę czytania, zapraszam na blog Andżeliki, tam z pewnością znajdziecie bt odpowiadający Waszym gustom :), a także przeczytacie szczere opinie o wielu, ciekawych powieściach, autorstwa głównie polskich twórców.




"Mrok we krwi"
Paweł Kopijer


Cykl: Kroniki Dwuświata (tom 1)
Stron: 316
Wydawnictwo PANKO

Opis:
Powieść „Mrok we krwi” to pierwsza część serii KRONIKI DWUŚWIATA. Ukazuje dwie różne historie bohaterów, którzy w wykreowanym uniwersum magii i miecza mierzą się z przeznaczeniem. Losy młodej szamanki i skażonego mrokiem zabójcy są tylko wątkiem na tle zmagań potężnych sił żądnych władzy absolutnej. Przygoda wprowadza Czytelnika w szerszy kontekst nakładających się knowań, intryg i pułapek. Królewskie rody, mocarni wojownicy, mityczne stworzenia, potężni magowie, manipulujące ludźmi bóstwa.

=========================================================================



"Mrok we krwi" Pawła Kopijera przeczytałam dzięki udziałowi w booktourze zorganizowanym przez Andżelikę z bloga Czytam dla przyjemności (na który Was serdecznie zapraszam, z pewnością znajdziecie tam coś dla siebie). Książka już dość dawno temu została przeze mnie połowicznie poznana, niestety niesprzyjające okoliczności sprawiły, że jakoś w połowie porzuciłam przygody bohaterów i długo do nich nie wracałam. Zapewne gdyby nie booktour, taki stan rzeczy trwałby do dzisiaj. 

Macie tak czasami, że powieść, która jest napisana naprawdę dobrze, dopracowana, z ciekawymi kreacjami bohaterów i dość intrygującą historią nie wzbudziła w Was większych emocji? Nie jesteście przy niej myślami, nie niecierpliwicie się by wrócić do czytania jak najszybciej, itp.? W moim przypadku "Mrok we krwi" jest właśnie taką powieścią. 

Uwielbiam fantastykę, bohaterów takich jak stworzył Paweł Kopijer (moim faworytem był Leśny), akcję, zagadkę, pytania, które powstają pod wpływem lektury (dotyczące dalszych losów), humor (bo tego także nie brakło w książce), a jednak nie było chemii między mną a tą powieścią. I kompletnie nie wiem dlaczego, bo przecież "Mrok we krwi" posiada wszystko to, co powinno tę chemię wywołać. 

*** 

"Mrok we krwi" wprowadza czytelnika w świat w pełni wykreowany przez autora. Przy czym należy dodać, że świat ten jest niesamowicie dopracowany, spójny i intrygujący, a sam twórca porusza się w nim pewnie, co świadczy tylko o tym, że spędził w nim długie godziny i zna go od podszewki. Towarzyszymy dwóm głównym bohaterom, których losy śledzimy niezależnie od siebie: Skrę/Wineę - młodziutką szamankę, której trafia się niecodzienna i trudna misja oraz Norana, zabójcę skażonego mrokiem, który razem z przyjacielem Leśniadem i magiem Druwianem wyrusza zrealizować zlecenie, a raczej chcąc nie chcąc musi wyruszyć, by ratować swoją skórę. 

Losy głównej dwójki śledzimy naprzemiennie, przy okazji poznajemy świat i prawa nim rządzące, a także zostajemy umiejętnie wprowadzeni w historię. 

*** 

Lekki, okraszony humorem styl autora sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko, nie mamy zbyt wiele czasu na nudę, bowiem fabuła obfituje w liczne dynamiczne akcje. Warto wspomnieć, że sceny walk są napisane obrazowo i bez zbytniej przesady, nie nudzą, odpowiednio pobudzając wyobraźnię. 

Tym co mnie zachwyciło niemal od początku to nazwy. Autor stworzył świat całkowicie fantastyczny, pełen magii, walecznych wojowników, a przy tym nadając nazwy dodał temu uniwersum swojskości: Lwieszno, Świerkowa Górka czy Leśniad, to przykłady niektórych z nich. Raczej w wymyślanych światach spotykałam się z wymyślanymi, niecodziennymi nazwami, które tylko w fantastycznym świecie miały szansę zaistnieć. 

Bohaterowie są nie mniej dopracowani. Każdy zajmuje stosowne miejsce w opowieści, każdy ma swoją historię i z pewnością nie można powiedzieć, że są jednowymiarowi. Najbardziej polubiłam się z grupą składająca się z Norana, Leśniada, Druwiana i Gromira. Było coś w Skrze takiego, że dziewczyna nie przypadła mi do gustu, a może trudniej zadowolić mnie żeńską postacią niż męską? I jak wspomniałam wyżej moim faworytem stał się Leśniad, zwany także Leśnym, pełniący rolę mentora, opiekuna, przybranego starszego brata, a przede wszystkim wiernego przyjaciela, dla skalanego mrokiem Norana. 

Kiedy już siadłam do czytania szło mi naprawdę bardzo dobrze, ale gdy tylko oderwałam się, zabrałam się za robienie czegoś innego ciężko mi było wrócić do tego świata. Zabrzmi to zupełnie wariacko, ale zupełnie jakby książka kompletnie mnie nie wabiła. Potrafię dostrzec zalety, docenić warsztat autora, ale to mistyczne "coś", jakie na ogół pojawia się pomiędzy mną a czytaną historią, kompletnie nie istniało. 

*** 

"Mrok we krwi" Pawła Kopijera to dopracowana, spójna i bardzo ciekawa powieść fantastyczna. Zawiera wszystko to co w dobrej, a nawet bardzo dobrej powieści powinno się znaleźć, dodatkowo pozostawia czytelnika z licznymi pytaniami, na których odpowiedzi przyjdzie trochę poczekać. Czyta się praktycznie sama i chociaż można się troszkę zagubić w historii tego uniwersum (ja mam zawsze z tym problem, gdy w grę wchodzi świat w pełni stworzony przez autora/autorkę) to będzie to przyjemna i ciekawa lektura. Na szczęście dostępny jest już drugi tom Kronik Dwuświata, czyli "Czempion Samaela". 

Zainteresowanym powiem jeszcze, że autor stworzył grę planszową na podstawie Kronik, a także trwają prace nad grą komputerową, której jestem niezwykle ciekawa. 

Czy polecam? Tak! Bo chociaż nie było między nami chemii, to jest to bardzo dobra fantastyka, która z pewnością skradnie niejedno czytelnicze serducho. 

Moja ocena 8/10. 

Komentarze

Prześlij komentarz